- Need Help? Request A Callback
- Working Hours: 8:00 AM – 7:45 PM
Urządzenia peryferyjne to sprzęt, o którym nikt nie myśli, dopóki działa: myszki, klawiatury, huby i stacje dokujące, czytniki kart, drukarki etykiet, tablety graficzne, przejściówki obrazu. Kiedy przestają współpracować z komputerem, pierwsza reakcja to zwykle „kupię nowe" — i czasem rzeczywiście tak wypada najrozsądniej. Ale bardzo często problem jest banalny do usunięcia, a sprzęt, zwłaszcza ten porządniejszy albo używany w firmie w wielu egzemplarzach, warto naprawić. W naszym warsztacie w Grodzisku Mazowieckim diagnozujemy peryferia, wymieniamy zużyte elementy mechaniczne, przelutowujemy urwane złącza i rozstrzygamy, czy usterka leży w urządzeniu, w kablu, w porcie komputera czy w sterowniku. Poniżej opisujemy, jak to robimy i czego można się po takiej naprawie spodziewać.
To najpopularniejsza awaria myszy komputerowej. Objaw jest charakterystyczny: pojedyncze kliknięcie bywa odczytywane jako podwójne, przeciąganie pliku przerywa się w połowie, zaznaczanie tekstu „puszcza". Przyczyną jest zużycie mikroprzełącznika pod przyciskiem — sprężysta blaszka w środku traci elastyczność i zaczyna generować drgania styku, których elektronika nie odfiltrowuje.
Naprawa polega na wylutowaniu zużytego mikroprzełącznika i wlutowaniu nowego. To praca na poziomie podzespołu, a nie wymiana całego urządzenia, i w myszach o lepszej konstrukcji ma pełne uzasadnienie. Wymieniamy zwykle oba główne przełączniki naraz, bo skoro jeden się zużył, drugi ma za sobą podobną liczbę cykli. Doraźne „naprawy" polegające na wyginaniu blaszki wewnątrz przełącznika przynoszą efekt na kilka tygodni i nie traktujemy ich jako rozwiązania.
Rolka przewijająca skacze w przeciwną stronę, przeskakuje albo nie reaguje — najczęściej wina leży po stronie zabrudzonego lub zużytego enkodera. Czyszczenie pomaga w części przypadków, w pozostałych wymieniamy enkoder. Problemy z sensorem optycznym objawiają się szarpaniem kursora lub gubieniem ruchu; zwykle wystarcza czyszczenie soczewki i ślizgaczy, czasem winna jest podkładka o nieodpowiedniej fakturze albo przetarte ślizgacze, które powodują, że sensor pracuje na złej wysokości.
W myszach przewodowych typowym punktem awarii jest kabel tuż przy wyjściu z obudowy — żyły łamią się od ciągłego zginania. Objawy: mysz co chwilę znika i pojawia się w systemie, działa tylko w jednym ułożeniu kabla. Naprawa to skrócenie i ponowne przylutowanie przewodu albo wymiana całego kabla, jeśli konstrukcja to przewiduje. W myszach bezprzewodowych częstym problemem jest zużyty akumulator, wyrobione gniazdo ładowania lub skorodowane styki koszyka baterii po wycieku elektrolitu — te ostatnie da się uratować, jeśli korozja nie zaszła zbyt daleko.
Zalanie to klasyk. W klawiaturach membranowych ciecz dostaje się między folie z nadrukowanymi ścieżkami. Czysta woda po dokładnym rozłożeniu, umyciu i wysuszeniu często nie robi trwałej szkody. Napoje słodzone i alkoholowe zostawiają lepki osad, który skleja membrany i zwiera ścieżki, a kawa z mlekiem dodatkowo je koroduje. Ratunkiem jest rozłożenie klawiatury na części, umycie folii i płytki, wysuszenie i test wszystkich klawiszy — jeśli ścieżka na folii została przerwana korozją, da się ją niekiedy odtworzyć specjalnym lakierem przewodzącym.
W klawiaturach mechanicznych zalanie bywa łaskawsze dla płytki, ale gorsze dla przełączników — ciecz wchodzi do środka i powoduje zacinanie się lub zwarcia. Wtedy wymieniamy pojedyncze przełączniki, a nie całe urządzenie. W konstrukcjach z przełącznikami montowanymi w gniazdach jest to prosta operacja, w lutowanych wymaga wylutowania i wlutowania nowego elementu.
Jeśli nie działa jeden klawisz albo cały ich rząd, warto zwrócić uwagę na układ: rzędy i kolumny w klawiaturze są zorganizowane w matrycę, więc awaria całej linii wskazuje na przerwaną ścieżkę lub uszkodzone złącze taśmowe, a nie na kilkanaście zepsutych przycisków. Powtarzanie znaków przy jednym naciśnięciu przypomina objawy myszy z zużytym przełącznikiem i najczęściej ma tę samą przyczynę — zmęczony styk.
Osobno traktujemy uszkodzenia mechaniczne: wyłamane zaczepy pod nakładką klawisza, pęknięty stabilizator pod długimi klawiszami, urwany zawias w klawiaturze laptopa. Część z nich da się naprawić, wymieniając pojedyncze elementy z zestawu serwisowego lub z dawcy, część nie — i wtedy mówimy o tym wprost.
Huby i stacje to urządzenia, w których usterki są niepozorne, ale wyjątkowo uciążliwe. Typowe objawy to: urządzenia losowo odłączają się i podłączają, dysk zewnętrzny nie startuje albo zgłasza błędy zapisu, monitor podłączony przez stację miga lub gubi sygnał, klawiatura działa dopiero po ponownym wpięciu.
Najczęstsze przyczyny nie leżą wcale w elektronice sterującej. Pierwszą jest niewystarczające zasilanie: hub bez własnego zasilacza próbuje obsłużyć dysk, kamerę i ładowanie telefonu jednocześnie, przez co napięcie na porcie spada poniżej dopuszczalnego poziomu. Drugą — wyrobione lub wyłamane gniazdo, do którego wtyk wchodzi luźno; przy złączach lutowanych bezpośrednio w płytkę pola lutownicze często odrywają się razem z gniazdem, a odbudowa wymaga poprowadzenia nowych połączeń. Trzecią jest przegrzewanie się kontrolera w stacjach dokujących, zwłaszcza tych zamkniętych w metalowej obudowie bez wentylacji; objawia się to poprawną pracą przez pierwsze minuty i narastającą niestabilnością potem.
Dochodzi do tego problem, który nie jest usterką: kabel. Wiele przewodów wygląda identycznie, a różni się przepustowością i obsługą przesyłu obrazu czy mocy. Przy diagnostyce zawsze sprawdzamy zestaw z kablem, o którym wiemy, że jest sprawny i odpowiedniej klasy — to rozstrzyga wiele zgłoszeń bez otwierania obudowy.
Czytniki kart pamięci najczęściej zawodzą mechanicznie: wygięte lub złamane styki w gnieździe, wyłamana zapadka blokująca kartę, zabrudzenie stykowe. Wymiana gniazda jest wykonalna, o ile element jest dostępny. W czytnikach kart procesorowych i kart zbliżeniowych częstsze są problemy ze sterownikami i konfiguracją systemu niż z samym sprzętem — i tu diagnostyka polega głównie na testach na innym komputerze i innym porcie.
Tablety graficzne mają swoje charakterystyczne usterki: zużyta końcówka pióra rysująca kreskę o stałej grubości mimo nacisku, uszkodzony czujnik nacisku, przetarty kabel przy złączu, oderwana folia robocza. Skanery i drukarki etykiet psują się zwykle mechanicznie — zabrudzona głowica, zużyty wałek dociskowy, zerwany pasek napędu. Słuchawki z mikrofonem to najczęściej urwany przewód przy wtyku lub przy muszli oraz zużyty pałąk.
Zaczynamy od rozstrzygnięcia najważniejszego pytania: czy problem jest w urządzeniu, w kablu, w komputerze czy w oprogramowaniu. Robimy to przez podstawienie — testujemy sprzęt na naszym stanowisku, na innym porcie i na sprawdzonym kablu, a w drugą stronę podłączamy do komputera klienta znane, działające urządzenie. Ta prosta procedura eliminuje ogromną część zgłoszeń, w których „zepsuła się myszka", a w rzeczywistości padł port albo przewód.
Jeżeli usterka jest po stronie urządzenia, otwieramy je i oglądamy płytkę: szukamy śladów zalania, przypaleń, pękniętych lutów przy złączach i uszkodzeń mechanicznych. Mierzymy napięcia zasilania i ciągłość obwodów, a przy huśtających się połączeniach sprawdzamy zachowanie pod naciskiem — usterka, która pojawia się przy poruszeniu wtyku, prawie zawsze oznacza pękniętą lutowinę.
Na końcu przychodzi warstwa programowa: sterowniki, oprogramowanie producenta, ustawienia oszczędzania energii portów, które potrafią samoczynnie usypiać urządzenia i powodować efekt losowego odłączania. To sprawdzamy zawsze, zanim orzekniemy, że sprzęt jest uszkodzony.
W peryferiach dostępność części jest specyficzna. Elementy uniwersalne — mikroprzełączniki, enkodery, gniazda, przewody, przełączniki klawiaturowe — są dostępne i tanie, więc naprawy oparte na nich mają sens niemal zawsze. Gorzej z elementami dedykowanymi: obudowami, foliami membranowymi, specyficznymi płytkami sterującymi czy elementami wykonanymi z tworzywa pod konkretny model. Tych producenci zwykle nie sprzedają osobno i pozostaje szukanie dawcy.
Uczciwie mówimy, kiedy naprawa się nie opłaca. Przy najtańszej klawiaturze membranowej lub prostej myszce koszt pracy przewyższa wartość nowego sprzętu i nie ma sensu udawać inaczej. Naprawa jest natomiast uzasadniona, gdy mówimy o urządzeniu z wyższej półki, o sprzęcie, który jest częścią większego zestawu, o firmowej flocie identycznych klawiatur albo o akcesorium, którego następca nie ma już potrzebnej funkcji lub złącza. Zdarza się też, że naprawa opiera się na kanibalizacji — z dwóch uszkodzonych urządzeń składamy jedno sprawne, co przy peryferiach jest rozwiązaniem praktycznym i trwałym.
Peryferia rzadko przechowują dane, ale są wyjątki. Klawiatury i myszy z pamięcią profili trzymają zapisane makra i przypisania, które po naprawie płytki mogą zniknąć — warto zapisać konfigurację przed oddaniem sprzętu. Czytniki kart oddawane razem z kartą pamięci to osobna sprawa: prosimy o wyjęcie nośnika, bo nie chcemy odpowiadać za cudze dane. Jeśli karta jest potrzebna do testu, ustalamy to wprost.
Odrębnym zagadnieniem jest bezpieczeństwo urządzeń wejściowych. Klawiatura i mysz to sprzęt, przez który da się wprowadzić do komputera polecenia, dlatego nie polecamy podłączania znalezionych ani niewiadomego pochodzenia akcesoriów, zwłaszcza w firmie. Przy naprawie sprzętu, który już wcześniej ktoś otwierał, zwracamy uwagę, czy w środku nie ma elementów, których być tam nie powinno.
Przy okazji naprawy zwykle wykonujemy czyszczenie: klawiatury, w których między klawiszami zbiera się kilkuletnia warstwa okruchów i włosów, myszy z zabrudzonymi ślizgaczami, gniazd zapchanych kurzem. To nie jest kosmetyka — brud w takich urządzeniach realnie wpływa na ich pracę i przyspiesza zużycie.
Na wymienione elementy i wykonaną pracę udzielamy gwarancji obejmującej zakres naprawy. Ponieważ w peryferiach mamy do czynienia z częściami zużywalnymi, mówimy jasno, co jest naprawą trwałą, a co przedłużeniem życia sprzętu, który ma już swoje lata. Naprawy tego typu są zwykle szybkie — wymiana mikroprzełączników czy złącza to praca jednego dnia, o ile część jest dostępna. Dłużej trwają zalania, bo wymagają rozłożenia, mycia, suszenia i testu.
Oddając urządzenie, warto przynieść: kabel, którego używasz na co dzień (bardzo często to on jest przyczyną), odbiornik bezprzewodowy, jeśli sprzęt go ma, oraz krótki opis objawów — na jakim komputerze i systemie występują, czy pojawiają się od razu po podłączeniu czy dopiero po czasie, czy sprzęt był zalewany. Jeśli problem dotyczy stacji dokującej, przydaje się także zasilacz i informacja, ile urządzeń jest do niej normalnie podłączonych.
Nie warto myć klawiatury pod bieżącą wodą ani wkładać jej do zmywarki — ten popularny pomysł kończy się wodą uwięzioną pod foliami i w gnieździe kabla, korozją styków oraz zniszczoną elektroniką sterującą. Nie należy używać sprężonego powietrza w pozycji, która wdmuchuje brud głębiej pod klawisze. Odradzamy podważanie obudów myszy siłą — większość ma śruby ukryte pod ślizgaczami lub naklejką, a wyłamane zatrzaski są potem nie do naprawienia. Nie warto też ciąć i skręcać przewodów „na chwilę" — źle wykonane połączenie w kablu zasilającym potrafi grzać się i uszkodzić port w komputerze, który jest zwykle znacznie droższy niż całe peryferium.
Zależy od modelu. Przy sprzęcie z wyższej półki wymiana mikroprzełączników czy enkodera zwraca się bez dyskusji i przywraca pełną sprawność na kolejne lata. Przy najtańszych myszkach koszt pracy przekracza wartość nowej sztuki i mówimy o tym od razu, zamiast przyjmować zlecenie bez sensu.
Odłączyć ją od komputera, obrócić klawiszami w dół, żeby ciecz wypłynęła, i nie próbować włączać ani suszyć na kaloryferze. Klawiaturę bezprzewodową dodatkowo pozbawić baterii. Im szybciej trafi do rozłożenia i umycia, tym większa szansa, że osad nie zdąży skleić membran i naruszyć ścieżek.
Niekoniecznie. Najczęstsze przyczyny to niewystarczające zasilanie przy zbyt wielu odbiornikach, kabel o nieodpowiedniej klasie oraz ustawienia oszczędzania energii, które usypiają porty. Dopiero po wykluczeniu tych trzech rzeczy szukamy usterki w samym urządzeniu, zwykle w gnieździe lub przegrzewającym się kontrolerze.
W większości przypadków tak. Gniazdo wymieniamy na nowe, a jeśli razem z nim oderwały się pola lutownicze, odbudowujemy połączenia. Naprawa jest trwała, o ile płytka nie została mechanicznie pęknięta na wskroś — wtedy wytrzymałość takiego miejsca zawsze pozostaje mniejsza niż fabryczna i uprzedzamy o tym.
Tak, przy czym zakres jest inny niż w klawiaturach zewnętrznych. Pojedyncze wyłamane nakładki i zawiasy da się wymienić, przy zalaniu zwykle konieczna jest wymiana całego modułu klawiatury, a przy okazji sprawdzamy, czy ciecz nie dostała się głębiej, do płyty głównej.
Zwykle tak. Przy jednakowych modelach diagnostyka jest szybsza, części kupuje się raz, a z egzemplarzy nie do uratowania zostają podzespoły do pozostałych. Takie zlecenia rozliczamy jako partię i mówimy z góry, ile sztuk realnie da się przywrócić do pracy.
Kontakt: 22 390 56 49 — telefon czynny całą dobę, siedem dni w tygodniu. Obsługujemy Grodzisk Mazowiecki i okolice.